Wiele niespłaconych kredytów a wyłudzenie

Zamieszczam pytanie od Użytkownika bloga wraz z moją odpowiedzią.

Inwestuję w rozwój firmy. Zaciągnąłem w tym celu wiele kredytów gotówkowych w bankach oraz pożyczek od prywatnych osób. Dobrze wiem, że nie spłacę ich w terminie. Mam zamiar spłacić wszystkie kredyty i pożyczki, nie mam zamiaru ich wyłudzić, majątek posiadam i liczę ze będzie coraz większy – po to inwestuję w rozwój firmy. Moje pytanie w związku z tym czy grozi mi prokuratorska sprawa jeżeli któryś z wierzycieli bank czy osoba prywatna, zgłosi zawiadomienie o wyłudzeniu. I czy jest możliwe że wyjdzie na jaw to że mam tyle długów. Myślę że będę odwlekał oddawanie pieniędzy maksymalnie i dopiero tuż przed egzekucja komornicza oddam wszystko, aby nie ponosić dodatkowo kosztów egzekucji komorniczej. Na poniesienie kosztów sądowych jestem przygotowany. Nie jestem nieuczciwy i mam zamiar oddać ale w tej chwili nie mogę.

Zapewne pisząc o ewentualnej sprawie prokuratorskiej, ma Pan na myśli postępowanie w sprawie o wyłudzenie czyli oszustwo a więc przestępstwo określone w art. 286 kodeksu karnego. Z treści tego artykułu wynika że jeżeli ktoś doprowadza kogoś do niekorzystnego rozporządzenia mieniem i ma taki zamiar od samego początku oraz w tym celu wprowadza pokrzywdzonego w błąd, wówczas takie zachowanie wyczerpuje znamiona przestępstwa oszustwa. Nie można wykluczyć tego, że Pana zamiar zwłoki w spłacie kredytów i pożyczek organy ścigania potraktuję jako doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem banków i osób prywatnych, które pożyczyły Panu pieniądze. Może jednak bronić się Pan, że nie miał zamiaru odwlekać zapłaty.

Bardziej prawdopodobnym wydaje się scenariusz taki, że zarówno banki jak i prywatni kredytobiorcy najpierw zdecydują się na dochodzenie zwrotu kredytów i pożyczek w postępowaniu egzekucyjnym a więc składając wniosek egzekucyjny do komornika. W praktyce zwykle bywa tak, że organy ścigania odmawiają wszczęcia albo umarzają dochodzenia jeżeli wierzyciel wcześniej nie skorzystał ze wspomnianej drogi cywilnej – egzekucyjnej. Jednak nawet bezskuteczne postępowanie egzekucyjne nie musi oznaczać, że dokonano wyłudzenia kredytu: http://kredo.net.pl/problemy-ze-splata-kredytow/. Ponadto udowodnienie zamiaru oszustwa w tego typu sprawach jest trudne lub wręcz niemożliwe. Proszę jednak liczyć się ze wspomnianą niekorzystną dla Pana ewentualnością. Oczywiście banki jeżeli zechcą to dowiedzą się o tym, że ma Pan wiele kredytów, wystarczy że sprawdzą w BIK. W przypadku wierzycieli z tytułu pożyczek prywatnych, jeżeli się wzajemnie nie znają, to potencjalnie mało prawdopodobne aby dowiedzieli się o sobie wzajemnie jako o Pana pożyczkodawcach. Jeżeli jednak doprowadzi Pan do sytuacji w której skierują egzekucję pożyczki do sądu i następnie do komornika, to wówczas mogą dowiedzieć się, że ma Pan wiele spraw u komornika.

  1. Banki wciąć dosyć chętnie udzielają kredytów gotówkowych na oświadczenie o dochodach. Są one szybsze niż kredyty na zaświadczenie o dochodach. Na czym polega różnica? Zaświadczenie o dochodach czyli o zatrudnieniu i wysokości dochodów wystawia pracodawca a oświadczenie o dochodach to pisemna deklaracja kredytobiorcy, że jest zatrudniony (gdzie) i na jakie wynagrodzenie. Oczywiście nie każdy kredytobiorca jest uczciwy więc banki starają się szybko zweryfikować prawdziwość oświadczenia. Podstawowa metoda to poproszenie kredytobiorcy o kilkumiesięczną historię rachunku bankowego, czy są w nim uwidocznione regularne wpływy kwoty wynagrodzenia, i/lub telefon do pracodawcy z prośbą o potwierdzenie faktu zatrudniania kredytobiorcy. Pracodawca nie musi telefonicznie udzielać takiej informacji a przynajmniej niektórzy prawnicy twierdzą, że nawet nie powinni nie mając pewności kto pyta, to tak na marginesie. Banki starają się też weryfikować w miarę możliwości czy pracodawca to nie aby firma-krzak.

    1. Wyłudzenia takich kredytów gotówkowych na oświadczenie / zaświadczenie o dochodach rokrocznie kosztują banki miliony złotych, jednak chyba pomimo tego są to opłacalne dla banków produkty skoro dość intensywnie je reklamują. Straty powstałe w wyniku (zwłaszcza) wyłudzeń rekompensują uczciwi kredytobiorcy spłacający swe kredyty na oświadczenie, których oprocentowanie rzeczywiste jest relatywnie dość wysokie.

  2. Nie do końca tak jest. To bankowcy sami namawiają na wzięcie kredytu, często ich pośrednicy obiecują np. współpracę co wydaje się sensowne przy kolejnych kredytach na pomnożenie ewentualnego kapitału zebranego z kredytu. Nie wiem czemu o tym się nie mówi, ani nie pisze, ale oni robią dokumenty, przygotowują umowy tak aby system zaakceptował kredyt, a potem sobie biorą od 20 procent do 60 procent za plecami i z tego nie rozliczają się z us, za to właśnie pewnie kupują domy i samochody.

    1. Jeżeli ktoś nie podrobił zaświadczenia o dochodach albo nie wiem w jaki inny sposób nie wprowadził banków w błąd, to zarzut wyłudzenia jest mało prawdopodobny. Skoro banki udzielają kredytów tak jak piszesz, to same sobie są winne. Kredytobiorca nie wprowadza ich w błąd przedstawiając prawdziwe dokumenty.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.