„Zastanawiające” błędy prokuratorów i sędziów

Roboczy tytuł niniejszego wpisu brzmiał „Debile oraz degeneraci w togach”. Zdecydowałem się jednak na łagodniejszy tytuł. Konkretnie to przychodzą mi na myśl w tej chwili trzy, nazwijmy, pomyłki zaiste zastanawiające popełnione w różnych sprawach przez różne osoby. W każdym z tych trzech przypadków występowałem bez pełnomocnika czyli bez prawnika.

I tak też, kiedyś wiele lat temu pewien prokurator (kobieta) w uzasadnieniu umorzenia (albo odmowy wszczęcia, już nie pamiętam) postępowania w sprawie mojego zawiadomienia o oszustwie napisała, że brak jest umowy stwierdzającej powstanie wierzytelności. A w sprawie była faktura podpisana przez dłużnika. No nic, tylko płakać i odesłać na pierwszy rok studiów prawniczych. Podejrzewam jednak tylko lenistwo.

Inny przypadek. Prokurator (też kobieta) napisała, że odmowa wszczęcia albo może umorzenie (już nie pamiętam) postępowania nie wymaga sporządzenia uzasadnienia. Chodziło zaś o zawiadomienie moje z art. 238 kk – składanie fałszywych zawiadomień. Każdy prokurator (z bodaj co najmniej 15 letnim stażem, jak ona) z całą pewnością miał takich spraw bardzo dużo i powinien wiedzieć. Taka decyzja była według mnie przejawem niechęci do mnie, po prostu.

A teraz przypadek „koronny” w wykonaniu sędzi sądu okręgowego. W uzasadnieniu orzeczenia (skutecznie zaskarżonego przeze mnie w II instancji) w sprawie o ochronę dóbr osobistych i zapłatę w którym zostałem zobowiązany do zapłaty 5.000 zł. napisała m.in. że wyrok ma spełniać funkcję restrykcyjną (represyjną). Jest to po prostu bzdura, bo jak już, to funkcję restytucyjną a nie represyjną (w apelacji napisałem, że sędzi chyba mylą się te dwa pojęcia i ich zastosowanie). A funkcja restytucyjna miałaby rację bytu jeśli powód wykazałby, że na skutek moich działań poniósł szkodę (nic takiego nie miało miejsca). Nie wierzę, że sędzia (i to sądu okręgowego) o tym nie wie… Nie wierzę też w przepracowanie sędzi. Podejrzewam niechęć i korupcję.

Jak ktoś z Was też spotkał się z „zastanawiającymi” błędami prokuratorów lub sędziów, to piszcie w komentarzach. Tylko nie piszcie o tym, że np. sędzia uwierzyła świadkowi a tak wcale nie było. Sąd ma swobodę oceny dowodów, niestety. Ja znam przypadek taki, że sąd uwierzył świadkowi iż pozwany zwrócił z ręki do ręki bez pokwitowania 15 tys. zł pożyczki ale jak widzicie, nie zakwalifikowałem tego jako „zastanawiający” błąd.

Do „kolekcji” można dodawać także komorników sądowych pośród których też są tacy którzy przekraczają uprawnienia lub niedopełniają obowiązków. Oficjalnie istnieją przepisy pozwalające ścigać ich karnie (wskazane w artykule do którego prowadzi odnośnik powyższy) ale czy swoi oskarżą, skażą swojego? To raczej retoryczne pytanie na polskim gruncie.

Dlaczego to piszę w tym serwisie o podtytule „licz na siebie a nie na prawników”? Otóż dlatego, żeby zmotywować obywateli do tego aby uczyli się przepisów prawnych dotyczących ich problemu, nawet jeżeli zwrócą się z nim do tak zwanego profesjonalnego pełnomocnika czyli radcy prawnego lub adwokata. Aby byli w stanie wyłowić przekręty sędziów i innych prawników – funkcjonariuszy publicznych i samodzielnie zareagować na nie, po obywatelsku nagłaśniając je i wnosząc stosowne skargi i zawiadomienia. Pełnomocnik bowiem raczej będzie bał się z odpowiednią mocą zareagować żeby się nie narazić temu środowisku. I z tego powodu może nawet nie uświadomić klientowi, że miał miejsce przekręt.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.