Jak ominąć windykację sądową?

Ktoś bardzo krótko zapytał w komentarzy pod jednym z wpisów na tym blogu – „jak ominąć windykację sądową”. Zakładam, że autor pytania to wierzyciel. I albo bardzo zależy mu na szybkim odzyskaniu długu, albo ma świadomość tego że wierzytelność jego jest sporna lub słabo udokumentowana (i mógłby w sądzie przegrać sprawę).

Zakładając to drugie, temat jest co nieco delikatny i niebezpieczny. W takich przypadkach rozwiązaniem może być (nieinwazyjna) windykacja bezpośrednia, czyli pojawienie się windykatorów pod adresem siedziby / zamieszkania dłużnika. I wtedy, w obliczu takiej bezpośredniej presji, dłużnik często woli zapłacić, często nie śmie kwestionować długu (choć miał taki zamiar – gdyby doszło do sprawy sądowej). Wierzyciel więc i firma windykacyjna podziałali (patrząc na to z zewnątrz) niezbyt etycznie ale nie bezprawnie, o ile nie użyto w stosunku do dłużnika ani gróźb ani przemocy. A to, że dłużnik obawiał się bezpodstawnie, że może stać się coś nieprzyjemnego, to tylko jego problem skoro wiemy, że nic by się nie stało.

Inna przyczyna tak zadanego pytania, to świadomość nieskuteczności komorników – większość postępowań egzekucyjnych kończy się całkowitą lub częściową bezskutecznością, częściej całkowitą… Wierzyciel w takiej sytuacji nie dość że nie odzyskał pieniędzy to jeszcze poniósł dalsze wydatki, często spore – na sąd i na komornika.